sobota, 29 lipca 2017

Urodziny Baranka!🎂🎁

Cześć! 25,07,2017r. wyprawiłam mojemu psu urodziny!🎂
Upiekłam mu pierniczki, ale nie martwcie się, bo mocno zmieniłam składniki i nic psu nie zaszkodziło.😅 Nie dodałam miodu, masło zmieniłam w olej, nie dodałam kakao tylko zmielone psie chrupki i nie dosypałam przypraw.
Ulepiłam psu mniejsze kostki i jedną dużą. Zrobiłam też kuleczki, by mu żucaś aby on łapał jedzenie w locie (uczę go tego).
    Mniejsze kostki posmarowałam odrobiną majonezu, a dużą kość też potraktowałam majonezem, a do tego pokropiłam ją miodem.
Pies najpierw zlizywał to co zastępywało polewę. Baranek był zachwycony i najedzony!🐕🍪
  

Gdy tylko wyprawię urodziny innym moim zwierzętom, to napiszę.😊📝

Wakacje

Pewnie ciekawią was moje wakacje? No miałam zrobić foto relację, ale coś mi nie idzie.😑 Ale za kilka tygodni lecę samolotem do Londynu, napiszę o locie samolotem, o wizytach w muzeach i jeśli będziemy pod Bigbenem, to też trochę opowiem.✈🏫🕍 A narazie pokażę kilka zdięć z przerzytych wakacji.

Robiłam w Miedźnie lampkę olejną z sitowia i oleju. Spotkałam też tam klasycznego muchomora🍄

Toruń, tam też byłam. Piekłam i zdobiłam pyszne pierniczki. Byłam w toruńskim zooo. Jeden niedźwiedź wygłądał jak stara kanapa!

W górach byłam z psem, widziałam ciężarną jaszczurkę i zbudowałam mini domek na drzewie, ale nie prawdziwy, tylko kilka desek przybitych do siebie i do pieńka  przypominających domek.

Moja książka pt. ,,Czar Czerwieni" rozdział 3

                         ROZDZIAŁ 3

-Chodź szybciej- wołała Piki. Okolica, którą biegłyśmy wydawała się znajoma.
     Gdy dotarłyśmy do celu, zrozumiałam o co chodzi. Stałam przed starą małą chatką, z której wyglądał starszy pan z lekkim zarostem.
- Cześć Piki i czerwona myszko! - zawołał - Spodziewałem się was. Pikusia uprzedziła mnie, że przyjdziecie w twojej sprawie - powiedział do mnie gdy byłyśmy w środku. Wyszedł na chwilę i zaraz wrócił ze szklaną kulą.
- Przepowie mi pan przyszłość? - zapytałam zaciekawiona - Nie. Skoro słońce zrobiło cię czerwoną, to musisz pogadać z
Aniołem Słońca. - nie miałam pojęcia kto to taki, ale wkrótce się przekonałam. W kuli pojawiła się ognista sylwetka. Postać miała kształt anioła, ale składała się z ognia.
- Witaj Maro. Wiem o co chcesz zapytać ,,czemu jesteś czerwona i jak sprawić byś znów była szarobura". - ten koleś wydawał się mondralą - To poważna sprawa! Koty mnie łatwiej złapią! Uwież mi, bycie czerwoną się przydaje. Powiedz w jaki sposób ma mi się przydać! Nie powiem. Sama musisz to odkryć. Dlaczego? - spytałam - Bo jak ja ci powiem, to mi nie uwierzysz - odpowiedział. Ja jednak nie dawałam za wygraną, więc Anioł Słońca powiedział co zrobić: Za tydzień zaćmienie słońca, w zaćmienia zawsze schodzę na Ziemię w jedno konkretne miejsce, w okręg płomienny. To dzięki niemu słońce nie gaśnie podczas zaćmienia. Ale właściwie to też dzięki mnie, bo wtedy muszę zejść na dół. Nigdzie indziej i w innych dniach nie mogę schodzić, a aby cię odczarować muszę być blisko ciebie. Zaraz prześlę waszemu magowi mapę. Punkt startowy to właśnie jego chatka. - płomienna istota zniknęła z kuli.
- Oto wasza mapa - powiedział mag podając nam malutki i krótki patyczek z plastiku w jsnomorskim kolorze. Patyczek miał granatowe kółeczko. Mag wyjaśnił nam, że gdy my dotkniemy to kółeczko, to wyświetli się mapa do okręgu płomiennego. Pokazał nam też cyferki w prawym dolnym rogu. Pierwsze cyfry pokazywały który mamy dzień miesiąca, którego miesiąca i, którego roku. Natomiast drugie cyferki pokazywały to samo tylko, że to była data zaćmienia słońca i dorzucono jeszcze godzinę. Dziś był 5.07.2017r. Zaćmienie odbędzie się 12.07.2017r. o godzinie 07:21 rano.
Ruszyłam, ale Piki mnie zatrzymała: Mara, co robisz, do domu nie w tą stronę. Nie idziemy przecież do nory - powiedziałam - Oczywiście, że idziemy, musimy się spakować. - Wtedy uświadomiłam sobie, że faktycznie trzeba się spakować. Nie przyszło mi to do głowy. Od zawsze wędrowałam po świecie, ale nigdy nie zabieram ze sobą bagaży. Po prostu gdy się przenoszę z nory do nory, to nie potrzebuję niczego mieć ze sobą, wszystko jest na miejscu. Ale teraz nie szłyśmy do następnego domu, tylko na długą wyprawę, więc bagaż był konieczny.
     Ja spakowałam dużo sera i jedną paczkę zapałek, bo będziemy robić ognisko, wzięłam koszyczek, na wszelki wypadek, w końcu po drodze mogłyśmy znaleźć jakieś grzyby. Piki wzięła to samo.
Z pełnymi plecakami pobiegłyśmy do chatki maga, aby wyruszyć w podróż.

środa, 26 lipca 2017

Moja książka pt. ,,Czar Czerwieni" rozdział 2


                           ROZDZIAŁ 2

Tak, naprawdę byłam czerwona, nie przywidziało mi się! Ciekawi was czemu aż pobladłam? To dlatego, że zwierzęta, czyli między innymi KOTY widzą bardzo dobrze kolor właśnie czerwony!
-Będą mnie lepiej widzieć i prędzej czy później mnie jakiś zje!!! - krzyknęłam z przerażenia, tak, że Piki prawie ogłuchła! - Przepraszam, że tak krzyczę Piki, ale to przerażające! - znów krzyknęłm, ale ciszej niż ostatnio. - Nic nie szkodzi, wiem, że nie masz ochoty być zjedzona, po prostu to było za głośne, prawie nic nie słyszę!
- Ojej! - zmartwiłam się - musimy zdobyć aparat słuchowy dla ciebie!- powiedziałam to głośniej, bo chciałam, by przyjaciułka mnie usłyszała - Co to ten aparat słuchowy? - zapytała - To jest takie użądzenie, które wkłada się w uszy i się dzięki niemu lepiej słyszy! - Nie musimy po to iść, musimy ci pomóc odzyskać normalny kolor. - Znasz sposób!? - Mam teorię pierwszych kroków. - To super, ale musisz mnie słyszeć i z resztą innych też, a nikt nie będzie miał ochoty zdzierać dla ciebie gardła! Ja już tracę głos! - W końcu Piki dała się namówić. Chciała zejść po schodach na dół, ale ja ją powstrzymałam: Co robisz!? Przecież tymi schodami zejdziemy do nory, a na dole czeka na nas Ten kocur Tarf! No tak, ale jak inaczej? Chodź, pokażę ci! - Dobiegłam do samego końca dachu i zjechałam po rynnie na sam dół. Piki niepewnie zrobiła to samo. - Łał! Myślałam, że będzie strasznie, a to było super! - Pisnęła myszka. Pobiegłyśmy do najbliższego kiosku. Jednak w połowie drogi przypomniało mi się coś warznego: Przecież nie produkują aparatów słuchowych dla myszy! Nie?! To co my teraz zrobimy?! - zamartwiała się Piki. Wkrótce wymyśliła superową rzecz! - Zbierzemy wszystkie znajome myszy, przebierzemy się wszystkie razem za małą dziewczynkę, weźmiemy lalkę wielkości myszy i powiemy sprzedawcy, że lalka nie słyszy, dlatego potrzebuje mini aparat słuchowy, a w zamian wypędzimy mu szczury i myszy ze sklepu! Świetny pomysł! Ale skąd weźmiemy lalkę wielkości myszy!? - dopytywałam - Od właścicieli domu. - powiedziała Piki - A jak powiemy coś sprzedawcy?! Nie mówimy po polsku! Na to też mam sposób. Pójdziemy do pewnego maga mieszkającego w okolicy, on uwielbia myszy i umie z nimi rozmawiać. Poprosimy go o kilka zdań po polsku, takich zdań, byśmy mogły je wymówić kiedy będzie trzeba. Piki, jesteś genialna! - zawołałam. I tak jak mówił plan, zebrałyśmy wszystkie myszy z okolicy, poćwiczyliśmy przebieranie się w dziewczynkę, pożyczyliśmy lalkę małej córeczki właścicieli i poszłam z Piki do maga.
    
*                                      *                                     *

Weszłyśmy do malutkiej chateczki. W środku siedział starszy pan z lekkim zarostem. Przed nim stał stolik z pięknym, fioletowym obrusem.
- O, moja Pikusia! Dawno cię nie widziałem! A co to za czerwona mysz!?
Dzień dobry panu. - Piki opowiedziała mu o wszystkim. - Och, no dobrze, to jakie zdania chcecie!?

*                                  *                                         *

Przed kioskiem wszyscy się przebraliśmy, wzięliśmy laleczkę i weszliśmy do sklepu.
- Prosiem pana, ja bym chciała mini aparacik słuchowy, dla mojej lalecki. Wie pan, Tolcia nie słysy. Nie mam pieniendzy, bo rodzice nie dali, ale w zamian mogę wypędzic wszystkie ściury i myski! - powiedziałam - Oj dziewczyno, nie wypędzisz ich. Źróbmy tak: najpierw ja wypędzie gryzionie, a potem pan mi źrobi ten aparacik dla Tolci. Och, skoro tak nalegasz, to już je sobie wypędzaj. - Dziewczynka zagrała na flecie i nagle wszystkie poproszone przez nas gryzonie zamieszkujące ten kiosk stanęły obok dziewczynki i poszły sobie do sąsiedniego sklepu. - Niebywałe! Daj no mi tu tą Tolę, przyjdź jutro.
   Nazajutrz dziewczynka odebrała lalkę i aparat słuchowy. Na Piki pasował idealnie!
- No to pora postawić pierwsze kroki do odczarowania cię z czerwonej, na szaroburą! -  powiedziała myszka Piki.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Moja książka pt. ,,Czar Czerwieni"

Cześć!🙋 Piszę książkę, postanowiłam się nią z wami podzielić. Będę pisać ją w rozdziałach. Jest taka gra momio, na niej też puszczam tą książkę. Mam sporą ilość czytelników.😎 Polecam.

                      Czar Czerwieni

                          ROZDZIAŁ 1

Witam, nazywam się Mara i jestem myszą. Mam pół roku. U myszy to  mniej więcej 10 lat. Nawet jak na gryzonia mam bardzo ciężkie życie. Opowiem wam o zdarzeniu  sprzed kilku miesięcy.
Kręcę się po różnych domach, i w każdym jest kot. Akurat trafiłam na wyjątkowo drapieżnego kocura Tarfa.
Wyczuwałam zapach przyjaznych myszy, więc pobiegłam za nim do norki, miałam zamiar w niej zamieszkać przez kilka dni. Umiem przekonać inne myszy, aby pozwalały mi u siebie nocować. Byłam ostrożna, jak zawsze, ale nie byłam przygotowana na takie koty jak Tarf. Wystartował z ukrycia i w mgnieniu oka złapał mnie! Na szczęście nie był przyzwyczajony do uciekających myszy, bo żadna nie odważyła się jeszcze na ucieczkę, a ja wiele razy uciekałam z paszczy kota. Nawianie z paszczy Tarfa było dziecinnie proste. Pomknęłam szybko do nory (do tej, którą wyczułam).
-O, gość! Od czasów Tarfa nie miewamy gości.- Powiedział pan mysz stojący przed serem, najwyraźniej miał zamiar go skonsumować. Miał pewnie około 30 mysich lat
-Dzień dobry, na imię mi Mara. Przyszłam się spytać, czy mogę tu przenocować przez kilka dni.- Pan zawołał kogoś i po chwili poznałam dwie myszy.
-Nazywam się Orlena, a to mój mąż Maziej- pani wskazała na pana- jesteśmy rodzicami tej oto dziewczynki. Ona na imię ma Piki. - Kobieta pokazała mi mniejszą myszkę. Po dokładnym przyjrzeniu się, odkryłam, że Piki jest moją rówieśniczką!
-Dzień dobry, Jestem Mara. Czy mogę zostać u państwa na kilka dni?- zapytałam - Oczywiście, uwielbiamy gości, a dawno żadnych nie mieliśmy. - Wkrótce Piki mi opowiedziała o historii kotów w tym domu.
       Kiedyś ten dom zamieszkiwała kotka Panta, bawiąca się z myszami. Przynosiła im jedzenie i opiekowała się nimi. Wszystkie myszki ją kochały i prosiły, aby udawała, że jest dla nich zła, bo jak nie, to zostanie ukarana przez właścicieli domu. Ona nie chciała tego zrobić, więc ludzie wyrzucili ją, a wzięli Tarfa. Wtedy każda mysz przychodząca w odwiedziny zostawała połknięta... Historia ta mnie bardzo zasmuciła, żal mi było biednej kotki, oraz połkniętych myszy... 
          Piki i jej rodzice przyjęli mnie bardzo ciepło. Postarali się o dobre jedzenie dla mnie, przygotowali mi łuszko itp. rzeczy.

       *                             *                             *

Wieczorem Piki zapytała: chcesz zobaczyć zachód słońca? Ja oczywiście chciałam, bo nigdy go nie widziałam. Jakoś nie było okazji.
Dziewczyna zaprowadziła mnie do malutkich, wąskich i kręconych schodów. One zaprowadziły nas dwie na dach.
-Gdzie ten zachód? - zapytałam rozglądając się dookoła. Piki wskazała czerwone słońce. Było piękne. Oświetlało wszystko w pobliżu! A poza tym sama czerwień słońca była przepiękna...  Nagle słońce oślepiło mnie czerwonym światłem. Zamknęłam oczy, a gdy je otworzyłam, napotkałam zdziwioną minę Koleżanki. - Co się stało? - zapytałam - Twoja sierść! - wykrzyknęła Piki. Popatrzyłam i... pobladłam. Byłam czerwona!!!

niedziela, 9 lipca 2017

Myszo-coś

Posłuchajcie, 06, 07, 2017r. mój kot Tigra, przyniósł pod okno tarasonowe
myszo-coś! To ,,coś" próbowało wspinać się na ścianę! Ja chwyciłam Tigrę, a mama wzięła miotłę i próbowała odpędzić    to  myszo-coś. Ale zwierzątko chciało do domu. Nie dawało się odgonić! Dałam mamie Tigrę do potrzymania, a sama pobiegłam zrobić temu czemuś zdięcie. Zrobiłam dużo zdięć, a to zwierzę odbiegało coraz dalej. Robienie zdięć to dobry sposób na odpędzanie zwierząt.😉

To coś wyglądało jak mysz, więc czemu nie wiemy co to jest? Nie wiemy, bo ta niby mysz bardziej podskakiwała leciutko na dwóch tylnych łapkach, niż chodziła.
Ale myszoskoczek to raczej nie był... 
?????????🐀??????????

                       To jest to coś:

Etykiety

😿 (1) Alicja (1) Anglia (1) Aquarium (2) atrakcje (2) auto (1) babcia (1) babeszjoza (1) bałwan (1) Baran (2) Baranek (2) basen (2) Baśniobór (1) Bigben (2) boa dusiciel (1) brat (1) budzik (1) chatka (1) choinka (1) choroba (1) ciasto (1) ciemność (1) coś dziwnego (1) CzarCzerwieni (5) czarna pantera (1) czarne pantery (1) czary (3) czerwień (3) czerwony (3) deszcz (1) Dino (1) DIY (2) domek (1) dwa dni (1) dwudniowa wycieczka (4) dziadek (1) dzikie zwierzęta (1) dzwoneczek (1) film (2) filmiki (1) filmy (2) Flying Tiger (1) fotel (1) fotele (1) gad (1) godzina (1) gość (1) góry (4) Góry Świętokrzyskie (1) guzik (1) guziki (1) hotel (2) impreza (1) insragram (1) kawa (1) kawa inka (1) kina (1) kino (1) komentarze (1) kot (5) koty (7) Kraków (1) króliczek (1) królik (1) kryminały (1) książka (6) książki (1) Lejdi (1) lisy (1) lodowisko (1) London (1) Londyn (3) lotnisko (1) łabędzie (1) łańcuch pokarmowy (1) łapka (1) łyżwy (2) majonez (1) Miedźno (1) miód (1) most (1) muzeum (2) muzeum zabawek (1) mysz (5) myszka (3) myszo-coś (1) myszy (3) nauka (1) nie mam czasu (1) o mnie (1) opowiadanie (5) opowieść (3) pantera (1) pantery (1) papuga (2) papugarnia (1) papugi (1) papupapi (1) piąte zwierzę (1) pierniki (1) pies (3) płotek (1) pływanie (1) popiersie (1) posąg (1) poszukiwana (1) prąd (2) prezenty (1) psy (2) ptak (1) ptaki (1) rowery (1) rozdział (2) samolot (2) sarny (1) siostra (1) skansen (1) sklep (1) Smok Wawelski (1) social media (1) sola (1) spacer (1) spanie (1) starodawni ludzie (1) StJanesPark (1) Stokrotka (1) stokrotki (1) szkoła (2) śmiertelna choroba (1) śmieszne chistoryjki (2) śmieszne zwierzęta (3) śnieg (1) świeczki (2) świnki morskie (3) targiksiążek (1) Tiger (1) Tigra (5) torebki (1) Toruń (1) Tygrys (1) urodziny (2) Vip (1) wakacje (3) warsztaty (1) wąż (1) wąż dusiciel (1) WC (1) weterynarz (1) wędrówki (1) więź (1) wiosna (1) woda (1) wycieczka (4) wyjazd (1) wyprawa (1) zabawki (1) zaginięcie (1) zające (1) zajęcia (2) zalew Tatar (1) zegar (1) zima (1) złamanie (1) zoo (1) zwierzę (7) zwierzęta (16)