Cześć!🙋 Piszę książkę, postanowiłam się nią z wami podzielić. Będę pisać ją w rozdziałach. Jest taka gra momio, na niej też puszczam tą książkę. Mam sporą ilość czytelników.😎 Polecam.
Czar Czerwieni
ROZDZIAŁ 1
Witam, nazywam się Mara i jestem myszą. Mam pół roku. U myszy to mniej więcej 10 lat. Nawet jak na gryzonia mam bardzo ciężkie życie. Opowiem wam o zdarzeniu sprzed kilku miesięcy.
Kręcę się po różnych domach, i w każdym jest kot. Akurat trafiłam na wyjątkowo drapieżnego kocura Tarfa.
Wyczuwałam zapach przyjaznych myszy, więc pobiegłam za nim do norki, miałam zamiar w niej zamieszkać przez kilka dni. Umiem przekonać inne myszy, aby pozwalały mi u siebie nocować. Byłam ostrożna, jak zawsze, ale nie byłam przygotowana na takie koty jak Tarf. Wystartował z ukrycia i w mgnieniu oka złapał mnie! Na szczęście nie był przyzwyczajony do uciekających myszy, bo żadna nie odważyła się jeszcze na ucieczkę, a ja wiele razy uciekałam z paszczy kota. Nawianie z paszczy Tarfa było dziecinnie proste. Pomknęłam szybko do nory (do tej, którą wyczułam).
-O, gość! Od czasów Tarfa nie miewamy gości.- Powiedział pan mysz stojący przed serem, najwyraźniej miał zamiar go skonsumować. Miał pewnie około 30 mysich lat
-Dzień dobry, na imię mi Mara. Przyszłam się spytać, czy mogę tu przenocować przez kilka dni.- Pan zawołał kogoś i po chwili poznałam dwie myszy.
-Nazywam się Orlena, a to mój mąż Maziej- pani wskazała na pana- jesteśmy rodzicami tej oto dziewczynki. Ona na imię ma Piki. - Kobieta pokazała mi mniejszą myszkę. Po dokładnym przyjrzeniu się, odkryłam, że Piki jest moją rówieśniczką!
-Dzień dobry, Jestem Mara. Czy mogę zostać u państwa na kilka dni?- zapytałam - Oczywiście, uwielbiamy gości, a dawno żadnych nie mieliśmy. - Wkrótce Piki mi opowiedziała o historii kotów w tym domu.
Kiedyś ten dom zamieszkiwała kotka Panta, bawiąca się z myszami. Przynosiła im jedzenie i opiekowała się nimi. Wszystkie myszki ją kochały i prosiły, aby udawała, że jest dla nich zła, bo jak nie, to zostanie ukarana przez właścicieli domu. Ona nie chciała tego zrobić, więc ludzie wyrzucili ją, a wzięli Tarfa. Wtedy każda mysz przychodząca w odwiedziny zostawała połknięta... Historia ta mnie bardzo zasmuciła, żal mi było biednej kotki, oraz połkniętych myszy...
Piki i jej rodzice przyjęli mnie bardzo ciepło. Postarali się o dobre jedzenie dla mnie, przygotowali mi łuszko itp. rzeczy.
* * *
Wieczorem Piki zapytała: chcesz zobaczyć zachód słońca? Ja oczywiście chciałam, bo nigdy go nie widziałam. Jakoś nie było okazji.
Dziewczyna zaprowadziła mnie do malutkich, wąskich i kręconych schodów. One zaprowadziły nas dwie na dach.
-Gdzie ten zachód? - zapytałam rozglądając się dookoła. Piki wskazała czerwone słońce. Było piękne. Oświetlało wszystko w pobliżu! A poza tym sama czerwień słońca była przepiękna... Nagle słońce oślepiło mnie czerwonym światłem. Zamknęłam oczy, a gdy je otworzyłam, napotkałam zdziwioną minę Koleżanki. - Co się stało? - zapytałam - Twoja sierść! - wykrzyknęła Piki. Popatrzyłam i... pobladłam. Byłam czerwona!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz