21. 09. 2017r. byłam na pierwszej lekcji pływania! Zostałam zapisana do Tuszyna. Jechałam tam z tatą godzinę. Szybko się przebrałam i weszłam na basen. Nie widziałam nigdzie mojej grupy. Próbowałam się porozunieć z tatą przez szybę, bo on nie wszedł na basen. W końcu wyszłam, tam tata powiedział, że jeszcze jest przed czasem. Więc wróciłam na basen i pomoczyłam się trochę. Wkrótce zaczęły się zajęcia. Zanużaliśmy głowy, biegaliśmy, pływaliśmy z makaronem, skakaliśmy. To było coś w rodzaju tak jakby wstępu. Wyszłam zadowolona, a że miałam czepek, to większość włosów była sucha!
Byłam głodna, więc przystaneliśmy pod Dino w Kraszewie. Potem pojechaliśmy już prosto do domu, paaaaaaaaaaaaaa👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋
sobota, 23 września 2017
Pływanie🏊
sobota, 16 września 2017
London cz. 2
Opowiem wam w skrócie najfajniejsze zdarzenia z Londynu.
Najpierw byłam w Natural Historii Museum. Obejrzałam w nim kości dinozaurów, widziałam czaszki ludzi w różnych momentach ewolucji! Obejrzałam sporo ciekawych kamieni. Ale główną atrakcją był szkielet płetwala błękitnego, gigantychny wisiał pod sufitem! W tej samej sali znajdowało się też kilka innych szkieletów: mamuta, żyrafy i jeszcze czegoś. Widziała drewno, które tak naprawdę było kamieniem! Widziałam skamieniałe drzewo!
Pamiątki wywiozłam trzy: śpiewającego, pluszowego drozda, mikroskop i lunetę w jednym (na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to długopis), oraz książkę z ptakami amerykańskimi.
Teraz opowiem o London Aquarium.
Znajdowało się pod London eay, które nas rozczarowało, kręciło się strasznie wolno!
Weszłyśmy do Aquarium. Pod nogami zobaczyłyśmy rekiny przez szybkę.
Ryby, ryby, ryby, wszędzie ryby. Szłyśmy i szłyśmy, a ryby cały czas były wszędzie, ale wkrótce weszłyśmy do sali z pingwinami. One były najmniej ciekawe, a gdy zaczęli je karmić, zrobiło się niezręcznie. Pingwiny odeszły od obiadu.
Następna i ostatnia atrakcja to meduzy, małe, duże, żyjące na głowach oraz z dłufimi parzydełkami. Było ich mnóstwo rodzaji!
O, zapomniałam wspomnieć, że atrakcje znajdowały się na kolejnych piętrach, a na karzdym piętrze widać było jedno wielkie akwarium z rekinami!
Tower Bridge, to było super, przyjechałyśmy tam wieczorem, wymęczone. Most pięknie świecił! Opfotografowałam szparę w nim. Widziałam szklaną podłogę w tunelu na górze dla turystów. Niestety most nie podniusł się na naszych oczach, ale i tak nas nie rozczarował!
St James Park, nasz ulubiony! Słynie z pelikanów, ale tylko raz widziałyśmy dwa pelikany daleko na skale. Jakaś wiewiórka była bardzo oswojona i weszła pewnemu panu na nogawkę spodni! Ja ją potem dotknęłam!
W tym parku roi się od gęsi łabędzi i nie wiem od jakich jeszcze ptaków! Ale na pewno widziałam czarnego łabędzia!
Byłyśmy w St James Parku aż cztery razy!
Pod Big Ben ' em nie było tak ekscytująco, ale też fajnie. Większość zegara zajmowały rusztowania. Nie bił, aby nie ogłuszać robotników. Przy nim było dużo budek telefonicznych dla turystów, aby modli zrobić sobie w nich zdjęcie. Zegar też świecił, ale nie tak mocno jak most.
To już koniec opowieści o Londynie, PA👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋👋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🙋🤗🤗🤗🤗🤗🤗
niedziela, 10 września 2017
London!🛫 🛩🛩🛩🛩 🛬
Cześć, chciałam opowiedzieć wam o moich wakacjach w Anglii! Będę opowiadać codziennie o jednym dniu, lub o jednej przygodzie, zacznę od lotu do Londynu.
Leciałam tylko z mamą, musiałyśmy rano wstać, by pojechać do Łodzi. Tata nas odwiuzł na duuuży przystanek autobysowy i autokarowy. Tam zostawił nas. Po kilku minutach przyjechał po nas mały autobus, mama pokazała kierowcy bilety kupione przez Internet. Używałyśmy je jeszcze dużo razy, ale to później. Jechałyśmy dwie godziny na lotnisko w Warszawie. Wysiadłyśmy z autobusu i weszłyśmy do budynku. Ominęłyśmy kolejkę do biletów, ponieważ miałyśmy nadal te kupione przez internet. Krążyłyśmy trochę, aż znalazłyśmy kolejkę, w której miałyśmy teraz stanąć. Stałyśmy dosyć długo. W końcu doszłyśmy do miejsca z takimi pojemnikami, wkładałyśmy do nich kosmetyki, bagaże, sprzęty elektroniczne. To wszystko w tych pojemnikach było prześwietlane, a my przechodziłyśmy przez bramki, które pikają, gdy ma się na sobie, lub przy sobie coś metalowego, dlatego musiałam zdjąć buty, bo miały metalowe kawałki. Oczywiście musiałyśmy wcześniej wyrzucić butelki z wodą do kosza, bo nie można było ich przewozić. Po bramkach były sklepy bezcłowe. My kupiłyśmy w jednym z nich angielską wtyczkę i butelkę z wodą. Ale to nie koniec, stałyśmy jeszcze w trzech kolejkach, nie wiem dokładnie co tam sprawdzali. Ale trzecia była do autobusu bez siedzeń, jadącego do naszego samolotu. Gdy byłyśmy przy nim, weszłyśmy do samolotu po schodach tylnym wejściem. Następnie odnalazłyśmy swoje miejsca. Siedziałyśmy długo i nic nie robiłyśmy. Potem stiuardesy pokazały co robić podczas jakiejś katastrofy lotniczej. Następnie ruszyliśmy!!!🛫 To było wspaniale wznosić się w powietrze, w dodatku siedziałam przy oknie i wszystko widziałam! Były piękne widoki na chmury!
Po dwóch godzinach doleciałyśmy. Wyszłyśmy z samolotu i poszłyśmy do budynku. Stałyśmy w dłuuuuuuuuuuuuuuuuugiej kolece, do sprawdzenia dowodów osobistych. Po sprawdzeniu tych dowodów poszłyśmy czekać, aż nasz autokar podjedzie. Muszę dodać, że wylondowałyśmy w samym środku pola. Jechałyśmy dosyć długo. Przez to, że jeździ się w Anglii po innej stronie, wydawało mi się, że nie ma kierowcy i pojazd jedzie sam! Przejechałyśmy obok Baker Street!🛣 🕵
Gdy dojechałyśmy, wyszłyśmy z autokaru i poszłyśmy do naszego chotelu o nazwie: easy Hotel. Okazało się, że pani w recepcji mówi po Polsku!🗣👩 Miałyśmy dostać jeden z większych pokoi, i bez ręczników, dlatego pan w recepcji przyniósł nam jeden, a okazało się, że na miejscu były cztery ręczniki, a pokój był najmniejszy! Na dziś to już koniec. Oto zdjęcia wycieczki samolotowej i pokoju:
Etykiety
Archiwum
- kwietnia 2017 (11)
- maja 2017 (11)
- czerwca 2017 (6)
- lipca 2017 (6)
- sierpnia 2017 (4)
- września 2017 (3)
- października 2017 (5)
- listopada 2017 (2)
- grudnia 2017 (3)
- marca 2018 (1)
- stycznia 2019 (1)