Dzisiaj będzie koniec, jeśli chodzi o ujawnianie moich zwierząt, bo to zwierzę, które dziś wam przedstawię, jest ostatnie (ale nie zapominajcie, że zawsze jedno może mi zdechnąć, albo przybyć). Dzisiaj również wyjaśni się, dlaczego mój blog nazywa się ,,Pod Papugą‘‘. Otóż nazywa się tak, bo ja mam właśnie papugę, a gdy zaczynałam pisać tego bloga, to ona siedziała na karniszu i byłam włącznie z blogiem pod nią. Teraz już tam nie siedzi dlatego, że ona ciągle robiła kupy gdzie popadnie pod tym karniszem, więc czekam na to, by mama wreszcie wymyśliła, co pod nim zawiesić.
Papuga ma na imię Kolorina i jest papugą falistą. Mam ją od dłuższego czasu, ale jeszcze nie jest oswojona. Od niedawna gadam z nią co wieczór i robi postępy w oswajaniu. Uczę ją mówić. Na razie uczę ją mniej więcej takiego dziwięku: cu, cu , cu, cu, cu, cu.
Kolorina trafiła do nas normalnie. Pojechaliśmy do Tulipana, do zoologa. Tam kupiłam papugę za 40 złotych. Kupiłam też jej poidło, ale przeciekało więc je wrzuciłam.
Wiecie co! Tak często mówimy na Kolorinę papuga lub puga, że tata raz zapomniał jak się nazywa!🤔🐦
Kolorina stoi pod różowym znakiem zapytania.
Nie mam już więcej do powiedzenia o Kolorinie, dlatego na tym kończę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz