Dziś skończę opowiadać o dwudniowej wycieczce, chociaż zostały jeszcze trzy atrakcje.
Wyjechaliśmy z hotelu się w kierunku Centrum Leonardo Dah Vinci. Kiedy dotarliśmy na miejsce wysiedliśmy z autokaru i poszliśmy do Centrum Leonardo Dah Vinci. Tam było mnóstwo różnych i wspaniałych wynalazków. Była taka mini ściana złożona z takich jakby śrubek, tylko te śrubki miały główki z obu stron. Kiedy przyciskało się do tego np. rękę, po drugiej stronie odbijał się właśnie kształt ręki. Były płuca, zdrowe i niezdrowe. Naciskało się taki przycisk, a płuca się ruszały. Można było biegać w kołowrotku jak chomik i sprawdzać jak długo się wytrzymało. Były wyścigi ze światłem, włączał się start i trzeba było biec na wyścigi z niebieską liną światła. Były jeszcze stare piłkażyki, tylko z jednym ludzikiem! Widziałam także krzywe lustra, oraz masę innych wynalazków, których niestety nie umiem opisać.😡
Następny kierunek to Jaskinia Raj! Nie zrobiłam w niej żadnych zdjęć, bo nie wolno było... Szliśmy kawałek przez las, a potem ukazało się nam wejście do jaskini, pamiątki i lody. Wchodziliśmy grupami, ja się załapałam do klasy a. Było zimno, ja to w jaskiniach. Pani przewodniczka pokazywała nam stalaktyty i stalakmity w różnych kształtach np.: żabę, Św. Mikołaja, sowę, marchewkę itp.
Na początku, przed wejściem do jaskini, pani opowiadała o jaskiniowcach i o tego typu rzeczach. Potem kupowaliśmy pamiątki.
Jaskinia Raj podobała mi się najbardziej.😀
Zostało już tylko muzeum zabawek. Cieszyłam się na nie, ale był przewodnik, dlatego mniej mi się podobało. Podobno to muzeum zabawek jest najstarsze w polsce!👵 Był tam pierwszy miś na świecie! Pani nam powiedziała, że kiedyś prezydent o imieniu Tedy (nie pamiętam jaki, ale nie polski) nakazał uratować małego niedżwiadka i dlatego jakaś girma zabawek wyprodukowała pierwsze misie na świecie, nazwali ja tedybear, czyli imieniem prezydenta i nazwą niedźwiedź.
Widziałam teatrzyk cieni i zestaw do robienia cherbaty z prawdziwego złota! Zobaczyłam stare radio i powiedziałam, że mam takie w domu, a pani odpowiedziała, że mam antyk. Było też tam takie śmieszne krzesło. Czuli przestrzemne drewniane kółko ze sznurkami przywiązanymi do siebie.
Pojechaliśmy na obiad i wróciliśmy do domu. Gdy wysiadłam z autokaru, zaczęło mi czegoś brakować. Ale to uczucie szybko minęło.
To już koniec, PA!🙋
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz