Oto Liza, mój pies, który niestety dawno temu zdechł. Liza stoi pod czarnym znakiem zapytania.
Była fajnym pieskiem, zdechła gdy miałam trzy lata. Opowiem co spowodowało jej zgon.
Gdy nie mieliśmy jeszcze gotowego ogrodzenia do lizy przychodził jakiś pies. On i liza mieli jakieś romantyczne chwile, którymi mama się martwiła, bo miałaby problem z pieskami. Ponieważ mama bardzo obawiała się piesków, zaczęła kombinować, ale tamten pies już zdążył Lizę czymś zarazić. Mama pojechała do weterynarza, by on usuną lizie to, co pozwala zajść w ciążę. Niestety, nie udało się usunąć wszystkiego, dlatego Liza wydzielała zapachy takie, które przyciągnęły tego samego psa na nowo. Znów zachorowała i wtedy zdechła...
Wiele razy płakałam za Lizą, bardzo ją kochałam. Mama mi mówi, że ona nie była moja, tylko miałam jej towarzystwo.
A OTO ONA!
P.S. Jeśli chcecie wiedzieć o Lizie więcej, to się nie martwcie, miała dużo zabawnych przygód, będę je opisywać w osobnych postach.
P.S.2. Ponieważ w tamtym tygodniu nie napisałam postu o zwierzaku, to teraz zdradzę, że kolejne zwierzę to świnka morska.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz