Cześć, chciałam opowiedzieć wam o moich wakacjach w Anglii! Będę opowiadać codziennie o jednym dniu, lub o jednej przygodzie, zacznę od lotu do Londynu.
Leciałam tylko z mamą, musiałyśmy rano wstać, by pojechać do Łodzi. Tata nas odwiuzł na duuuży przystanek autobysowy i autokarowy. Tam zostawił nas. Po kilku minutach przyjechał po nas mały autobus, mama pokazała kierowcy bilety kupione przez Internet. Używałyśmy je jeszcze dużo razy, ale to później. Jechałyśmy dwie godziny na lotnisko w Warszawie. Wysiadłyśmy z autobusu i weszłyśmy do budynku. Ominęłyśmy kolejkę do biletów, ponieważ miałyśmy nadal te kupione przez internet. Krążyłyśmy trochę, aż znalazłyśmy kolejkę, w której miałyśmy teraz stanąć. Stałyśmy dosyć długo. W końcu doszłyśmy do miejsca z takimi pojemnikami, wkładałyśmy do nich kosmetyki, bagaże, sprzęty elektroniczne. To wszystko w tych pojemnikach było prześwietlane, a my przechodziłyśmy przez bramki, które pikają, gdy ma się na sobie, lub przy sobie coś metalowego, dlatego musiałam zdjąć buty, bo miały metalowe kawałki. Oczywiście musiałyśmy wcześniej wyrzucić butelki z wodą do kosza, bo nie można było ich przewozić. Po bramkach były sklepy bezcłowe. My kupiłyśmy w jednym z nich angielską wtyczkę i butelkę z wodą. Ale to nie koniec, stałyśmy jeszcze w trzech kolejkach, nie wiem dokładnie co tam sprawdzali. Ale trzecia była do autobusu bez siedzeń, jadącego do naszego samolotu. Gdy byłyśmy przy nim, weszłyśmy do samolotu po schodach tylnym wejściem. Następnie odnalazłyśmy swoje miejsca. Siedziałyśmy długo i nic nie robiłyśmy. Potem stiuardesy pokazały co robić podczas jakiejś katastrofy lotniczej. Następnie ruszyliśmy!!!🛫 To było wspaniale wznosić się w powietrze, w dodatku siedziałam przy oknie i wszystko widziałam! Były piękne widoki na chmury!
Po dwóch godzinach doleciałyśmy. Wyszłyśmy z samolotu i poszłyśmy do budynku. Stałyśmy w dłuuuuuuuuuuuuuuuuugiej kolece, do sprawdzenia dowodów osobistych. Po sprawdzeniu tych dowodów poszłyśmy czekać, aż nasz autokar podjedzie. Muszę dodać, że wylondowałyśmy w samym środku pola. Jechałyśmy dosyć długo. Przez to, że jeździ się w Anglii po innej stronie, wydawało mi się, że nie ma kierowcy i pojazd jedzie sam! Przejechałyśmy obok Baker Street!🛣 🕵
Gdy dojechałyśmy, wyszłyśmy z autokaru i poszłyśmy do naszego chotelu o nazwie: easy Hotel. Okazało się, że pani w recepcji mówi po Polsku!🗣👩 Miałyśmy dostać jeden z większych pokoi, i bez ręczników, dlatego pan w recepcji przyniósł nam jeden, a okazało się, że na miejscu były cztery ręczniki, a pokój był najmniejszy! Na dziś to już koniec. Oto zdjęcia wycieczki samolotowej i pokoju:
Brak komentarzy:
Prze艣lij komentarz