Nie mogłam uwierzyć, że Panta, która kolegóje się z myszkami znalazła się tam gdzie mają zamiar je zjeść. Piki uwolniła ją i zadała jej to samo pytanie.
- Powiem ci gdy usiądziemy przy cieplutkim ognisku. Dlaczego CI? Jestem razem z tą czerwoną myszą. Ach tak. To powiem WAM. - poprawiła się Panta. Doszłyśmy do naszych plecaków, a w drodze opowiedziałyśmy Kotce całą chistorię. - Dobra, teraz moja kolej - stwierdziła Panta. Rozpaliłyśmy ognisko i kotka zaczęła opowiadać. - To było miesiąc temu. Szłam w nocy po polu. Szukałam dobrego miejsca na spanie. Nagle usłyszałam trzepot skrzydeł, a przede mną usiadł wielki myszołów. Powiedział: Witaj, obserwuję cię od jakiegoś czasu i wydajesz się idealna do tej roboty.- Ja się pytam do jakiej roboty, a ptak tylko mówi: Chodź, to zobaczysz.- Wolałam nie ryzykować, ale bardzo byłam ciekawa, co to za praca, a to w końcu tylko ptak, gdy będzie potrzeba zaatakuję go. Pobiegłam za myszołowem. W pewnym momencie powiedział, że to tu. Stanęłam, a wtedy otoczyły mnie koty i związały. Okropna kotka, która w tej chatce przemawiała do któw zwróciła się do mnie: Zainteresowana jesteś pracą? Jeśli tak, to od razu mówię, że masz zawierać przyjaźnie z myszami, a następnie łapać je i przynosić nam, ale mają być żywe! Jeśli cię to nie interesuje zostaniesz zjedzona przez bandę myszołowów.- Zapytałam się czemu mają być żywe, a ona na to: Mamy zamiar zrobić zupę myszową, żeby pysznie smakowała, myszy nie mogą być martwe przed wżuceniem do zupy. A czemu pomaga wam myszołów? Bo jego rodzina też jest głodna. - Postanowiłam uciec przy najbliższej okazji polowania na myszeczki, ale do pracy powołane zostały też inne koty, więc gdybym uciekła, zupa myszowa i tak była by zrobiona. Zdecydowałam się uwolnić je tuż przed gotowaniem, ale koty mnie przejżały i związały od nowa na sam koniec. Myślałam, że nie ma już szansy dla tych myszy, a tu nagle ty się zjawiłaś czerwona myszko! - powiedziałam jej, że jestem Mara. - Uprzedzając pytania, nie wiem czemu wszystkie koty zwiewały przed myszami. To był przezabawny widok! - Chciałyśmy jeszcze pogadać, ale trzeba było się kłaść spać.
* * *
Rano, gdy się obudziłyśmy poczułam, że coś jest nie tak, tylko nie wiedziałam co... Wkrótce rzecz była jasna: mapa zniknęła!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz