Dzisiaj napiszę dalszy ciąg mojej historii o dwudniowej wycieczce.
Gdy dojechaliśmy do hotelu, pierwsze co zrobiliśmy, to podostawaliśmy nasze pokoje. Byliśmy podzieleni tak, by chłopcy nie byli w pokojach z dziewczynami. Ja byłam w pokoju z czterema innymi osobami. Wyobraźcie sobie, że tylko my mieszkałyśmy na tym piętrze!
🚺🚹🚺🚹🚺🚹🚺🚹🚺🚹🚺🚹🚺
👧👩👱💁💇
Nasz pokój był pięcio osobowy, a właściwie to nie był pokój, bo po otworzeniu drzwi ukazywał się malutki korytarzyk. Pierwsze drzwi w korytarzyku prowadziły do pokoju trzyosobowego, drugie do łazienki, a ostatnie do pokoju dwuosobowego. Ja i osoba z którą siedziałam w autokarze spałyśmy razem w pokoju dwuosobowym, natomiast pozostałe dziewczyny spały w pokoju trzyosobowym. Zdradzę wam w tajemnicy, że boję się, a przynajmniej bałam spać poza domem nie w rodzinnym miejscu. Czyli na przykład jak śpię u babci i dziadka albo u cioci to nie Boję się spać jednak jak spałam u koleżanek to wtedy się bałam. Dlatego postanowiłam że przed snem zadzwonię do mamy tak już przed snem czyli, że kiedy będę w łóżku i w piżamie. Ale niestety w całym hotelu nie było zasięgu, no może w tym hotelu był zasięg,ale na pewno nie było go w naszym pokoju, poza tym w wielu miejscach też. Ale jeszcze nie pora spania, natomiast pora na to by zjeść obiadokolacje. Na początek wszystkie dziewczyny z naszego pokoju, razem ze mną oczywiście, poszły na zbiórkę na górze. Potem poszliśmy całą grupą, czyli dwoma klasami na stołówkę. Nie chcę komentować hotelu, ale muszę powiedzieć,że kompot i zupa były wodniste. A poza tym bardzo ładna stołówka. Zresztą spania i toaleta też były przepiękne. Po pysznym obiedzie wróciliśmy do pokojów, rospakowaliśmy się do końca i postanowiłyśmy z koleżankami robić imprezę, ale możliwe że ta impreza miała być przed obiadokolacją, ale już nie pamiętam, zresztą mniejsza z tym, impreza i tak się nie odbyła, wszystko się potaśtało. Byłam smutna i bardzo chciałam zadzwonić do mamy, ale nie było zasięgu, a to dziwne, bo wcześniej dzwoniłam bez problemu. Bardzo się denerwowałam, że nie uda mi się zasnąć, ale moje koleżanki z pokoju trzyosobowego pomogły mi, jedna powiedziała, że druga za złotówki sprzedaje gluty, które kupiła wcześniej na Świętym Krzyżu. Oczywiście jednego gluta od niej kupiłam. Bawiłam się nim i się stresowałam, chciałam bardzo zagrać w gry które zabrałam ze sobą, ale jakoś nie zagraliśmy w nie. Późnym wieczorem postanowiłam się przenieść do tych moich trzech koleżanek, ale gdy przyszła pani ,powiedziała, że ta jedna dziewczyna, która została w dwuosobowym pokoju będzie sama i będzie się mimo wszystko trochę bała, więc ja znowu się przeniosłam, tym razem na moje dawne miejsce, które stało się moim stałym miejscem, pani przyszła i mnie uspokoiła, ja zasnęłam bez problemu. Innymi słowy noc minęła bardzo dobrze. Obudziliśmy się o 7:00, bo właściwie taka godzina była ustalona, pierwsze co robiliśmy, to zaczęliśmy się pakować. Następnie poszliśmy na śniadanie, też było pyszne, ale najlepsze w nim było to, że sami sobie robiliśmy kanapki. Dokończyliśmy pakowanie się i przygotowaliśmy się do odjazdu z hotelu. Ale to wcale nie był koniec naszego pobytu w hotelu, mieliśmy wrócić do niego na obiad, a potem jechać już do justynowa, czyli do domu.
Na tym kończę moją dzisiejszą relację.
Pa!🙋
P.S. rano okazało się, że zasięg był u innych moich koleżanek w toalecie! Miały więc dużą ilość ,,gości‘‘.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz